Powoli zatapiamy się w lasy. Jedziemy ubitą ścieżką rowerową. Robi się bardzo sympatycznie. Kieruję się w kierunku punktu widokowego. Po jakimś czasie jest i on, ale trzeba podjechać pod górę, po korzeniach albo podprowadzić rower. Po chwili jestem na skarpie. Pięknie ;-)

Wracamy na szlak. Jedziemy na północ. Delektuję się pięknem natury. Zaraz dojeżdżam do ciekawej z nazwy miejscowości. Małe Sworne Gacie (a nieco wyżej położone Sworne Gacie).

Nazwa musicie przyznać chwytliwa. Jednak ma swoje staropolskie pochodzenie! Etymolodzy podzielili się na dwa obozy odnośnie etymologii nazwy tej miejscowości.
I. Słowo „Sworne" pochodzi od swora - jest to warkocz pleciony z korzeni sosny. Drugie słowo, czyli „Gacie" w tym przypadku pochodzi od gacenia, czyli umacniania brzegów rzeki. W efekcie otrzymujemy znaczenie takie: Umacnianie brzegów rzeki plecionymi korzeniami sosny.
II. Zdaniem Kazimierza Nitscha znaczenie jest następujące. ,,Sworne" - w słowniku etymologicznym autorstwa Brucknera znaczy ,,jednomyślny". Zaś „Gacie" - to inaczej pomost z pęków gałęzi i słomy. Finalnie otrzymujemy tłumaczenie ,,zwarte groble".
Osobiście bardziej pasuje mi to pierwsze pochodzenie ;-)
Znacie jakieś zabawne nazwy miejscowości?
Jadę dalej. Zatrzymuję się co raz by sobie pooglądać zieleń. Jest tu klimat. Od dawna słychać koncert ptaków, który daje ten niepowtarzalny klimat leśny. Robię kolejne sferyczne zdjęcie. Chciałbym zapuścić się głębiej w las, ale nie chciałbym trafić na żmiję zygzakowatą, która w tych stronach występuje ;-)
Do kolejnego punktu podróży jadę nieśpiesznym tempem. Mijam mały mostek i już wiem, że zaraz tam się cofnę i zrobię dla Was kilka pięknych zdjęć.
Tuż za mostkiem stoi dumnie sławny Pomnik Przyrody Dąb Bartuś. Jest tu wiata na rowery i mapa. Wszystko z myślą o turystach. No i ludzi tu więcej niż zwykle.


Wiek dębu szypułkowego datowany jest na ponad 600 lat. Ładna liczba. Wysokość 25 metrów, a obwód około 7 metrów. Chwilę tu stoję i obserwuję okolicę. Wracam nad rzeczkę.


Czysta woda, rybki walczące z nurtem rzeki chcąc przepłynąć do drugiego zbiornika wodnego.


Jadę dalej. Zatrzymuję się na rozstaju dróg, by coś zjeść. Stanie w miejscu dało i znać, że komary też tu są i mają się dobrze ;-) Chwilę chodzę pieszo tu i tam.
Od czasu do czasu mija mnie rowerzysta. Każdy mówi dzień dobry. Ale ludzie w lasach są mili ;-) Może to przez tą zieleń. Myślę chwilę o tym i ruszam dalej.
Kieruję się na północ do Swornychgaci. Za nimi jadę ciągle ścieżkami rowerowymi. Póki co bardzo dobrej jakości i z dala od jezdni. Wiem jednak, że grząski piach też tutaj występuje.
Pod jeziorem Łąckim (ciekawa nazwa ;p) odbijam na południe, by wrócić do serca Borów. W końcu dojeżdżam do malutkiego jeziora Nierybno. Widzę tu przygotowany dla turystów postój oraz kładkę prowadzącą wprost do jeziora, na którym jest mały pomost. Zatem robię postój i idę popatrzeć ;-)


Wracam na szlak. Niedaleko stąd jest taka kładka jak na zdjęciu powyżej, tylko ona wiedzie nad jakimiś moczarami. Nie zaleca się po niej jechać rowerem, bo może być ślisko i można z niej spaść. W związku z tym robimy tak, że ja przejadę a Wy już nie musicie ;-)
Ta platforma nosi nazwę ,,Pętla Lipnickiego". Niby nic nadzwyczajnego, ale to fajnie przemyślany sposób na uatrakcyjnienie podróży w głąb lasu bez deptania po ściółce, lub po żmijach.
Dojeżdżam do kolejnego rozstaju dróg, ale tu jest tak już mega mega. Robię tu postój i po prostu kładę się na trawie i sobie słucham lasu. Nagle myślę, że mogę spróbować to nagrać. No i proszę ;-) Demo Borów Tucholskich na You Tube.
Ruszamy dalej na północny-wschód. Teren robi się trudniejszy. Korzenie i grząski piach. Czasem muszę zejść z roweru i go po prostu podprowadzić, ale nie stanowi to problemu. Nigdzie się nie śpieszę.
Jestem nad jeziorem Jeleń. Odbijam parę razy do linii brzegowej by popatrzeć na wodę. Bardzo klimatycznie. Dalej jest bardziej odsłonięta przestrzeń z małą kładką. Robię tu postój i dokarmiam ryby.

Okrążam jezioro i kieruję się na południe. Za chwilę pojawia się kolejne jezioro. Tak tu właśnie jest. Pełno większych lub mniejszych jezior w szczerym lesie. Widzę naglę polanę usianą żółtymi kwiatkami, ale to nie mlecze. Jakieś inne. Wiecie co to za gatunek? ;-) Widok jest odmienny i postanawiam wejść na polany, by zrobić fajne zdjęcia.


Jadąc dalej wzdłuż torów kolejowych, które biegną przez Bory wychodzę sobie na środek. Jadąc cały ten odcinek nie przejechał tędy żaden pociąg. Pasażerowie na tym odcinku muszę mieć naprawdę ładne widoki.

Robię małe kółko okrążając jezioro Ostrowskie. Wracam do rozstaju dróg, gdzie nagrałem dla Was dźwięki Borów. Wszędzie las i zieleń. A zatem kolejne zdjęcia.

Jadąc poznaję tereny, które dziś zwiedzaliśmy. Znowu jesteśmy przy Dębie Bartusiu. Cóż za miłe spotkanie. Jadę ostatnią drogą, którą jeszcze nie jechałem.

Kierujemy się do kolejnego punktu wycieczki. Może nie tak ważnego, ale to miły akcent w czasie zwiedzania Borów Tucholskich.
Krzyż Napoleoński upamiętnia czas, gdy przez tereny Parku Narodowego Bory Tucholskie szły wojska Napoleona.
Wojska szły ze Szczecinka do Chojnic. Następnie brzegiem jeziora Charzykowskiego przez Bachorze, Swornegacie, aż do Bytowa.
Wraz z zamieszkującą Bachorze ludnością żołnierze postawili krzyż sosnowy. Zdobi go blaszana figurka Chrystusa. Mierzy on około 5.5 metra.

Krzyż w przeciągu lat zmieniał swoje położenie. Został też nadgryziony przez ząb czasu. W pewnym momencie postanowiono wykonać kopię krzyża, a oryginał poddać renowacji.
W 2010 roku odrestaurowany Krzyż Napoleoński wrócił w te strony, stojąc właśnie tu, na dawnym trakcie furmańskim.

Zaczynają przeważac piaszczyste ścieżki. Rowery typu MTB mają tu najlepszy komfort jazdy. Kieruję się na wschód i zaczynam okrążać malutkie jezioro Wielkie Gacno.
Znajduje się tu taka drewniana kładka, która kształtem przypomina serce. Po wejściu możemy podziwiać jeziorko w gęstym lesie. Jest tu naprawdę ładnie. Jest to jedno z wyjątkowych jezior w tych stronach.


Jeziora te zawdzięczają swą nazwę roślinie wodnej - Lobelli jeziornej, która w nich występuje. To chyba jakiś rzadki gatunek ;p

Wycieczka powoli dobiega końca. Jeszcze mijam jezioro Małe Gacno, a następnie jadę na południe. Po prawej mam jezioro Charzykowskie, od którego zaczęliśmy podróż, ale jestem głębiej w Borach.
Niedługo potem pojawia się miejscowość Chojniczki. Bory są za mną, a ja jadę ładną ścieżką rowerową przez pola. Też jest bardzo ładnie. To są ogólnie piękne strony.
Dojeżdżam na miejsce, z którego zacząłem podróż. To była bardzo ciekawa podróż. Zachęcam Was do wybrania się w te strony.
Życzę udanego zwiedzania!
Ślad mapy, którym podążałem możecie zduplikować lub pobrać na stronie STRAVA
-->Tutaj<--
Powoli zatapiamy się w lasy. Jedziemy ubitą ścieżką rowerową. Robi się bardzo sympatycznie. Kieruję się w kierunku punktu widokowego. Po jakimś czasie jest i on, ale trzeba podjechać pod górę, po korzeniach albo podprowadzić rower. Po chwili jestem na skarpie. Pięknie ;-)

Wracamy na szlak. Jedziemy na północ. Delektuję się pięknem natury. Zaraz dojeżdżam do ciekawej z nazwy miejscowości. Małe Sworne Gacie (a nieco wyżej położone Sworne Gacie).

Nazwa musicie przyznać chwytliwa. Jednak ma swoje staropolskie pochodzenie! Etymolodzy podzielili się na dwa obozy odnośnie etymologii nazwy tej miejscowości.
I. Słowo „Sworne" pochodzi od swora - jest to warkocz pleciony z korzeni sosny. Drugie słowo, czyli „Gacie" w tym przypadku pochodzi od gacenia, czyli umacniania brzegów rzeki. W efekcie otrzymujemy znaczenie takie: Umacnianie brzegów rzeki plecionymi korzeniami sosny.
II. Zdaniem Kazimierza Nitscha znaczenie jest następujące. ,,Sworne" - w słowniku etymologicznym autorstwa Brucknera znaczy ,,jednomyślny". Zaś „Gacie" - to inaczej pomost z pęków gałęzi i słomy. Finalnie otrzymujemy tłumaczenie ,,zwarte groble".
Osobiście bardziej pasuje mi to pierwsze pochodzenie ;-)
Znacie jakieś zabawne nazwy miejscowości?
Jadę dalej. Zatrzymuję się co raz by sobie pooglądać zieleń. Jest tu klimat. Od dawna słychać koncert ptaków, który daje ten niepowtarzalny klimat leśny. Robię kolejne sferyczne zdjęcie. Chciałbym zapuścić się głębiej w las, ale nie chciałbym trafić na żmiję zygzakowatą, która w tych stronach występuje ;-)
Do kolejnego punktu podróży jadę nieśpiesznym tempem. Mijam mały mostek i już wiem, że zaraz tam się cofnę i zrobię dla Was kilka pięknych zdjęć.
Tuż za mostkiem stoi dumnie sławny Pomnik Przyrody Dąb Bartuś. Jest tu wiata na rowery i mapa. Wszystko z myślą o turystach. No i ludzi tu więcej niż zwykle.


Wiek dębu szypułkowego datowany jest na ponad 600 lat. Ładna liczba. Wysokość 25 metrów, a obwód około 7 metrów. Chwilę tu stoję i obserwuję okolicę. Wracam nad rzeczkę.


Czysta woda, rybki walczące z nurtem rzeki chcąc przepłynąć do drugiego zbiornika wodnego.


Jadę dalej. Zatrzymuję się na rozstaju dróg, by coś zjeść. Stanie w miejscu dało i znać, że komary też tu są i mają się dobrze ;-) Chwilę chodzę pieszo tu i tam.
Od czasu do czasu mija mnie rowerzysta. Każdy mówi dzień dobry. Ale ludzie w lasach są mili ;-) Może to przez tą zieleń. Myślę chwilę o tym i ruszam dalej.
Kieruję się na północ do Swornychgaci. Za nimi jadę ciągle ścieżkami rowerowymi. Póki co bardzo dobrej jakości i z dala od jezdni. Wiem jednak, że grząski piach też tutaj występuje.
Pod jeziorem Łąckim (ciekawa nazwa ;p) odbijam na południe, by wrócić do serca Borów. W końcu dojeżdżam do malutkiego jeziora Nierybno. Widzę tu przygotowany dla turystów postój oraz kładkę prowadzącą wprost do jeziora, na którym jest mały pomost. Zatem robię postój i idę popatrzeć ;-)


Wracam na szlak. Niedaleko stąd jest taka kładka jak na zdjęciu powyżej, tylko ona wiedzie nad jakimiś moczarami. Nie zaleca się po niej jechać rowerem, bo może być ślisko i można z niej spaść. W związku z tym robimy tak, że ja przejadę a Wy już nie musicie ;-)
Ta platforma nosi nazwę ,,Pętla Lipnickiego". Niby nic nadzwyczajnego, ale to fajnie przemyślany sposób na uatrakcyjnienie podróży w głąb lasu bez deptania po ściółce, lub po żmijach.
Dojeżdżam do kolejnego rozstaju dróg, ale tu jest tak już mega mega. Robię tu postój i po prostu kładę się na trawie i sobie słucham lasu. Nagle myślę, że mogę spróbować to nagrać. No i proszę ;-) Demo Borów Tucholskich na You Tube.
Ruszamy dalej na północny-wschód. Teren robi się trudniejszy. Korzenie i grząski piach. Czasem muszę zejść z roweru i go po prostu podprowadzić, ale nie stanowi to problemu. Nigdzie się nie śpieszę.
Jestem nad jeziorem Jeleń. Odbijam parę razy do linii brzegowej by popatrzeć na wodę. Bardzo klimatycznie. Dalej jest bardziej odsłonięta przestrzeń z małą kładką. Robię tu postój i dokarmiam ryby.

Okrążam jezioro i kieruję się na południe. Za chwilę pojawia się kolejne jezioro. Tak tu właśnie jest. Pełno większych lub mniejszych jezior w szczerym lesie. Widzę naglę polanę usianą żółtymi kwiatkami, ale to nie mlecze. Jakieś inne. Wiecie co to za gatunek? ;-) Widok jest odmienny i postanawiam wejść na polany, by zrobić fajne zdjęcia.


Jadąc dalej wzdłuż torów kolejowych, które biegną przez Bory wychodzę sobie na środek. Jadąc cały ten odcinek nie przejechał tędy żaden pociąg. Pasażerowie na tym odcinku muszę mieć naprawdę ładne widoki.

Robię małe kółko okrążając jezioro Ostrowskie. Wracam do rozstaju dróg, gdzie nagrałem dla Was dźwięki Borów. Wszędzie las i zieleń. A zatem kolejne zdjęcia.

Jadąc poznaję tereny, które dziś zwiedzaliśmy. Znowu jesteśmy przy Dębie Bartusiu. Cóż za miłe spotkanie. Jadę ostatnią drogą, którą jeszcze nie jechałem.

Kierujemy się do kolejnego punktu wycieczki. Może nie tak ważnego, ale to miły akcent w czasie zwiedzania Borów Tucholskich.
Krzyż Napoleoński upamiętnia czas, gdy przez tereny Parku Narodowego Bory Tucholskie szły wojska Napoleona.
Wojska szły ze Szczecinka do Chojnic. Następnie brzegiem jeziora Charzykowskiego przez Bachorze, Swornegacie, aż do Bytowa.
Wraz z zamieszkującą Bachorze ludnością żołnierze postawili krzyż sosnowy. Zdobi go blaszana figurka Chrystusa. Mierzy on około 5.5 metra.

Krzyż w przeciągu lat zmieniał swoje położenie. Został też nadgryziony przez ząb czasu. W pewnym momencie postanowiono wykonać kopię krzyża, a oryginał poddać renowacji.
W 2010 roku odrestaurowany Krzyż Napoleoński wrócił w te strony, stojąc właśnie tu, na dawnym trakcie furmańskim.

Zaczynają przeważac piaszczyste ścieżki. Rowery typu MTB mają tu najlepszy komfort jazdy. Kieruję się na wschód i zaczynam okrążać malutkie jezioro Wielkie Gacno.
Znajduje się tu taka drewniana kładka, która kształtem przypomina serce. Po wejściu możemy podziwiać jeziorko w gęstym lesie. Jest tu naprawdę ładnie. Jest to jedno z wyjątkowych jezior w tych stronach.


Jeziora te zawdzięczają swą nazwę roślinie wodnej - Lobelli jeziornej, która w nich występuje. To chyba jakiś rzadki gatunek ;p

Wycieczka powoli dobiega końca. Jeszcze mijam jezioro Małe Gacno, a następnie jadę na południe. Po prawej mam jezioro Charzykowskie, od którego zaczęliśmy podróż, ale jestem głębiej w Borach.
Niedługo potem pojawia się miejscowość Chojniczki. Bory są za mną, a ja jadę ładną ścieżką rowerową przez pola. Też jest bardzo ładnie. To są ogólnie piękne strony.
Dojeżdżam na miejsce, z którego zacząłem podróż. To była bardzo ciekawa podróż. Zachęcam Was do wybrania się w te strony.
Życzę udanego zwiedzania!
Ślad mapy, którym podążałem możecie zduplikować lub pobrać na stronie STRAVA
-->Tutaj<--