Rowerem z Gdańska na Hel – nadmorska kosa (dzień 8).

Jedną z pierwszych, a zarazem najbardziej charakterystycznych tras w mojej rowerowej przygodzie był odcinek z Gdańska na Hel. Przejechałem go kilkukrotnie – czasem w obie strony, co dawało imponujące ponad 200 km w siodle, innym razem dojechałem do samego Helu i wróciłem promem. To rozwiązanie okazało się świetnym pomysłem, bo po całym dniu pedałowania rejs statkiem był niezwykle przyjemnym urozmaiceniem. Alternatywą, której jeszcze nie wypróbowałem, jest powrót do Gdyni pociągiem – wygodna opcja, szczególnie gdy nogi odmówią współpracy.

Trasa ta bywa określana mianem „gdańskiej kosy”, ponieważ na mapie przypomina kosę Ponurego Żniwiarza. Warto rozpocząć podróż już w gdańskim Brzeźnie i kierować się dalej nadmorską trasą przez Sopot i Gdynię aż do Pucka. O samym Gdańsku rozpisywałem się w osobnym wpisie, więc tutaj tylko dodam, że ten odcinek nad zatoką zawsze cieszy oko – co chwilę znajdziecie wejście na plażę, gdzie można odpocząć i złapać oddech.

Latem trzeba liczyć się z dużą liczbą turystów, więc tempo jazdy bywa wolniejsze. W Sopocie warto zajrzeć na słynne Molo – najdłuższe drewniane molo w Europie, a jeśli ktoś szuka mniej tłocznych miejsc, to w Gdyni wystarczy odbić w stronę Oksywia czy Pogórza. Tam zaczyna się spokojniejszy klimat, choć wcześniej czeka mała wspinaczka na charakterystyczną górkę.

Dalej polecam koniecznie odwiedzić Mechelinki i Rewę – niewielkie nadmorskie miejscowości, w których wciąż można poczuć atmosferę dawnych rybackich wiosek. Rewa słynie zwłaszcza z malowniczej „Szpyrk”, czyli mierzei wysuniętej w głąb Zatoki Puckiej, która szczególnie o zachodzie słońca potrafi zrobić ogromne wrażenie.

Jedną z moich ulubionych tras była droga z Gdańska na Hel – czasem w obie strony, innym razem powrót promem z Helu. Odcinek nad Zatoką Pucką, przez Sopot i Gdynię, daje piękne widoki, a w Sopocie warto zajrzeć na Molo. Mniejsze miejscowości jak Mechelinki i Rewa zachowują klimat dawnych rybackich wiosek, a szczególnie zachód słońca na mierzei w Rewie robi ogromne wrażenie.

Central Park
Central Park

Jadąc z Gdańska warto przejechać całe miasto wzdłuż Zatoki Gdańskiej – przy dobrych warunkach widać Hel z plaż. Pierwszy punkt widokowy znajduje się przy zachodnim falochronie, niedaleko latarni morskiej w Gdańsku. Stamtąd zobaczysz krzywiznę zatoki w kierunku Gdyni, piaszczyste plaże przechodzące w klify i korony drzew w oddali.

Falochron zachodni przyciąga wielu spacerowiczów, a w pobliżu znajduje się plaża dla psów. Odwracając się, dostrzeżesz pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte, który odwiedzimy kolejnego dnia. Dodatkowo, przy ujściu Martwej Wisły można obserwować ruch statków – to atrakcja sama w sobie.

Przejeżdżając Gdańsk nad Zatoką, zobaczysz Hel z plaż. Warto zatrzymać się przy zachodnim falochronie i latarni morskiej, skąd widać krzywiznę zatoki i klify. W okolicy jest plaża dla psów, pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte i ruch statków przy ujściu Martwej Wisły.

Marsz Śledzia


Plaża w Gdańsku
Plaża w Gdańsku

Ten odcinek został specjalnie przygotowany dla turystów. Jest to droga rowerowa i chodnik dla pieszych ciągnący się wzdłuż morza od falochronu, z którego ruszamy, aż do Sopotu. Co rusz od Jantarowej odbijają wejścia na plażę, więc możesz zrobić sobie krótką przerwę na opalanie, może nawet kąpiel ;-)

Kiedy już narobicie fotek i napatrzycie się na zatokę wyjeżdżając z molo kierujemy się w kierunku Sopotu. Po lewej stronie mamy Park Reagana, który również oferuje ciekawe atrakcje i jest ładnym miejscem.


Rewa - moje ulubione miejsce nad Zatoką Gdańską

Spokojnie jadąc nad zatoką dojedziesz do Gdyni. Pierwszy w mojej ocenie wyjątkowym miejscem na dzisiejszej trasie wycieczki jest Rewa.


Mewia Rewa
Mewia Rewa

Rewa to piękna miejscowość położna w powiecie puckim. Jest to miejsce odwiedzane przez turystów z kilku ważnych powodów. Nazwa tego miejsca identyfikuje się z definicją tego słowa w aspekcie geografii, czyli jako zjawiska tworzenia się specyficznej rzeźby dna morskiego, która w wyniku tworzenia się wału piaszczystego pod wodą ciągnącego się od tego miejsca praktycznie (prócz sztucznie przekopanej części) aż do kuźnicy tworzy pas płycizny zwany Rybitwią Mielizną.

Taki pas o zmieniającej się głębokości, który zaczynając się od plaży rewskiej pięknym ,,klinem" wchodzącym w zatokę ciągnie się przez ok. 10 km zmieniając swoją głębokość. Zatem chcąc przejść tą mielizną musimy liczyć się z tym, że przy sprzyjających warunkach będą momenty, gdy będziemy brodzić na środku zatok po kolana, idąc po szyję zanużonym w wodzie lub po prostu płynąć. Poniżej widok z satelity, na którym widać Rybitwią Mieliznę.

Samodzielnego pokonania Mewiej Rewy stanowczo odradzam. Lepiej jest wziąć udział w Marszu Śledzia.

Marsz Śledzia jest impreza, w której 100 osób wybranych na drodze losowania przemierza zatokę od Kuźnicy do Rewy idąc pasem Mewiej Rewy!

Tak unikalnych przegód ze świecą szukać w innych częściach świata, a u nas w Polsce przy odrobinie szczęścia, bo wylosować wejściówkę z roku na rok jest coraz trudnie, można przeżyć niezapomnianą przygodę.

Mewia Rewa
Mewia Rewa

Dalsza jazda wzdłuż Zatoki Gdańskiej obfituje w piękne widoki, które trudno pominąć. Za Rewą mijam Puck, a chwilę później towarzyszy mi już tafla Zatoki Puckiej. Niedługo potem docieram do Władysławowa – i właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda, bo wjeżdżam na Półwysep Helski. Czeka mnie teraz około 30 kilometrów jazdy na wprost, przez słynne miejscowości tego wąskiego skrawka lądu: Chałupy, Kuźnicę, z której wyruszał wspomniany wcześniej Marsz Śledzia, Jastarnię z jej niewielką, ale oficjalnie „zaliczaną” latarnią morską, a także Juratę. Na końcu oczywiście czeka Hel.

Jazda po Półwyspie latem bywa wymagająca – tłumy turystów, wyjazdy z kempingów i ośrodków mogą zaskoczyć, dlatego trzeba zachować czujność. Ścieżka rowerowa prowadzi raz po jednej, raz po drugiej stronie drogi, a dopiero bliżej Helu staje się bardziej komfortowa – oddzielona od pieszych tras i dająca poczucie bezpieczeństwa. W okolicach Kuźnicy czy Jastarni, przy odpowiedniej pogodzie, nietrudno dostrzec dziesiątki kolorowych latawców – to raj dla kajtserferów i miłośników sportów wodnych.

Marsz Śledzia
Mewia Rewa
Mewia Rewa

Końcówka Półwyspu, czyli sam Hel, jest zupełnie inna – szeroka, zalesiona i pełna pamiątek historii. W lasach ukryte są bunkry, wieże i inne militarne pozostałości, które najlepiej eksplorować pieszo. Na samym końcu półwyspu wita latarnia morska w Helu – zdecydowanie warto wejść na górę. Panorama z tarasu jest imponująca: widać stąd nie tylko linię Zatoki, ale przy dobrej pogodzie również Gdynię i Gdańsk.

Dla tych, którzy jadą szlakiem R-10 z zachodu i docierają na Hel, pojawia się mały dylemat: półwysep się kończy i trzeba wracać. Ale to nie problem – możliwości jest kilka. Można cofnąć się rowerem te 30 kilometrów, można w sezonie letnim skorzystać z promów kursujących z Helu do Gdyni czy Gdańska (co samo w sobie jest atrakcją), albo po prostu wsiąść w pociąg do Gdyni i kontynuować wyprawę dalej na wschód.


Ostatni odcinek - Mierzeja Wiślana

Wycieczkę zaczynam od świetnej atrakcji – przeprawy promem.
Prom pływa między brzegami Przekopu Wisły między Świbnem, które leży na Wyspie Sobieszewskiej, czyli jeszcze w Gdańsku, a Mikoszewem.

Postanowiłem rozpocząć wyprawę na Mierzeję Wiślaną, przeprawiając się na drugą stronę w Świbnie na Wyspie Sobieszewskiej.

Mierzeja Wiślana - Prom w Świbnie

Gdy na naszą stronę dopłynął prom, szybko załadował się ludźmi, rowerami i autami.

Ciekawostka:
Przekop Wisły wybudowany został w roku 1895, na skutek siejących spustoszenie powodzi, które nawiedzały Żuławy Wiślane.

Spokojna Wisła pięknie odbijała promienie słońca.

Mierzeja Wiślana - Prom w Świbnie

Niedługo po tym dopłynąłem do brzegu Wisły od strony Mikoszewa. Chwila na przygotowanie rowerów i założenie bagaży i jesteśmy gotowi na wycieczkę.

Rowerzysta ma teraz wybór. Jechać cały czas szosą, lub skierować się na Szlak R10.

Różowy Rower

Mierzeja Wiślana - Szlak R10

Szlak, którym podążamy został odnowiony i specjalnie przygotowany dla rowerzystów w wyniku połączenia siły tutejszych gmin, a sfinansowany został z funduszy Unii Europejskiej.

Robi się naprawdę upalnie, a takie mają być dwa dni. Właśnie sobie zdałem sprawę, że wypad w te strony, do chłodnych lasów blisko morza to najlepsza decyzja na taki gorąc.

Mierzeja Wiślana - Szlak R10

Jadąc, napawałem się pięknem natury. Proste, utwardzone leśne ścieżki dają możliwość bezpiecznej jazdy i rozglądania się we wszystkie strony.


Od czasu do czasu zatrzymywałem się na krótką przerwę. Na trasie utworzono sporo specjalnych miejsc na odpoczynek dla rowerowych turystów.

Mierzeja Wiślana - Szlak rowerowy R10
MOP na szlaku R10

Jantar

Dotarłem na plażę w Jantarze. To jedno z popularniejszych miast Mierzei Wiślanej.

Słynie z pięknej plaży, na której stoją wciągnięte kutry rybackie. Turyści bardzo upodobali sobie piękno tego miejsca, a w sezonie letnim jest ono przepełnione ludźmi. Nad plażą znajdują się sklepiki i budki z żywnością.

Mierzeja Wiślana - Plaża w Jantarze
Szlak R10

Rowerowy Szlak R10


Rowerem z Gdańska na Hel – nadmorska kosa (dzień 8).

Jedną z pierwszych, a zarazem najbardziej charakterystycznych tras w mojej rowerowej przygodzie był odcinek z Gdańska na Hel. Przejechałem go kilkukrotnie – czasem w obie strony, co dawało imponujące ponad 200 km w siodle, innym razem dojechałem do samego Helu i wróciłem promem. To rozwiązanie okazało się świetnym pomysłem, bo po całym dniu pedałowania rejs statkiem był niezwykle przyjemnym urozmaiceniem. Alternatywą, której jeszcze nie wypróbowałem, jest powrót do Gdyni pociągiem – wygodna opcja, szczególnie gdy nogi odmówią współpracy.

Trasa ta bywa określana mianem „gdańskiej kosy”, ponieważ na mapie przypomina kosę Ponurego Żniwiarza. Warto rozpocząć podróż już w gdańskim Brzeźnie i kierować się dalej nadmorską trasą przez Sopot i Gdynię aż do Pucka. O samym Gdańsku rozpisywałem się w osobnym wpisie, więc tutaj tylko dodam, że ten odcinek nad zatoką zawsze cieszy oko – co chwilę znajdziecie wejście na plażę, gdzie można odpocząć i złapać oddech.

Latem trzeba liczyć się z dużą liczbą turystów, więc tempo jazdy bywa wolniejsze. W Sopocie warto zajrzeć na słynne Molo – najdłuższe drewniane molo w Europie, a jeśli ktoś szuka mniej tłocznych miejsc, to w Gdyni wystarczy odbić w stronę Oksywia czy Pogórza. Tam zaczyna się spokojniejszy klimat, choć wcześniej czeka mała wspinaczka na charakterystyczną górkę.

Dalej polecam koniecznie odwiedzić Mechelinki i Rewę – niewielkie nadmorskie miejscowości, w których wciąż można poczuć atmosferę dawnych rybackich wiosek. Rewa słynie zwłaszcza z malowniczej „Szpyrk”, czyli mierzei wysuniętej w głąb Zatoki Puckiej, która szczególnie o zachodzie słońca potrafi zrobić ogromne wrażenie.

Jedną z moich ulubionych tras była droga z Gdańska na Hel – czasem w obie strony, innym razem powrót promem z Helu. Odcinek nad Zatoką Pucką, przez Sopot i Gdynię, daje piękne widoki, a w Sopocie warto zajrzeć na Molo. Mniejsze miejscowości jak Mechelinki i Rewa zachowują klimat dawnych rybackich wiosek, a szczególnie zachód słońca na mierzei w Rewie robi ogromne wrażenie.

Central Park
Central Park

Jadąc z Gdańska warto przejechać całe miasto wzdłuż Zatoki Gdańskiej – przy dobrych warunkach widać Hel z plaż. Pierwszy punkt widokowy znajduje się przy zachodnim falochronie, niedaleko latarni morskiej w Gdańsku. Stamtąd zobaczysz krzywiznę zatoki w kierunku Gdyni, piaszczyste plaże przechodzące w klify i korony drzew w oddali.

Falochron zachodni przyciąga wielu spacerowiczów, a w pobliżu znajduje się plaża dla psów. Odwracając się, dostrzeżesz pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte, który odwiedzimy kolejnego dnia. Dodatkowo, przy ujściu Martwej Wisły można obserwować ruch statków – to atrakcja sama w sobie.

Przejeżdżając Gdańsk nad Zatoką, zobaczysz Hel z plaż. Warto zatrzymać się przy zachodnim falochronie i latarni morskiej, skąd widać krzywiznę zatoki i klify. W okolicy jest plaża dla psów, pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte i ruch statków przy ujściu Martwej Wisły.

Marsz Śledzia


Plaża w Gdańsku
Plaża w Gdańsku

Ten odcinek został specjalnie przygotowany dla turystów. Jest to droga rowerowa i chodnik dla pieszych ciągnący się wzdłuż morza od falochronu, z którego ruszamy, aż do Sopotu. Co rusz od Jantarowej odbijają wejścia na plażę, więc możesz zrobić sobie krótką przerwę na opalanie, może nawet kąpiel ;-)

Kiedy już narobicie fotek i napatrzycie się na zatokę wyjeżdżając z molo kierujemy się w kierunku Sopotu. Po lewej stronie mamy Park Reagana, który również oferuje ciekawe atrakcje i jest ładnym miejscem.


Rewa - moje ulubione miejsce nad Zatoką Gdańską

Spokojnie jadąc nad zatoką dojedziesz do Gdyni. Pierwszy w mojej ocenie wyjątkowym miejscem na dzisiejszej trasie wycieczki jest Rewa.


Mewia Rewa
Mewia Rewa

Rewa to piękna miejscowość położna w powiecie puckim. Jest to miejsce odwiedzane przez turystów z kilku ważnych powodów. Nazwa tego miejsca identyfikuje się z definicją tego słowa w aspekcie geografii, czyli jako zjawiska tworzenia się specyficznej rzeźby dna morskiego, która w wyniku tworzenia się wału piaszczystego pod wodą ciągnącego się od tego miejsca praktycznie (prócz sztucznie przekopanej części) aż do kuźnicy tworzy pas płycizny zwany Rybitwią Mielizną.

Taki pas o zmieniającej się głębokości, który zaczynając się od plaży rewskiej pięknym ,,klinem" wchodzącym w zatokę ciągnie się przez ok. 10 km zmieniając swoją głębokość. Zatem chcąc przejść tą mielizną musimy liczyć się z tym, że przy sprzyjających warunkach będą momenty, gdy będziemy brodzić na środku zatok po kolana, idąc po szyję zanużonym w wodzie lub po prostu płynąć. Poniżej widok z satelity, na którym widać Rybitwią Mieliznę.

Samodzielnego pokonania Mewiej Rewy stanowczo odradzam. Lepiej jest wziąć udział w Marszu Śledzia.

Marsz Śledzia jest impreza, w której 100 osób wybranych na drodze losowania przemierza zatokę od Kuźnicy do Rewy idąc pasem Mewiej Rewy!

Tak unikalnych przegód ze świecą szukać w innych częściach świata, a u nas w Polsce przy odrobinie szczęścia, bo wylosować wejściówkę z roku na rok jest coraz trudnie, można przeżyć niezapomnianą przygodę.

Mewia Rewa
Mewia Rewa

Dalsza jazda wzdłuż Zatoki Gdańskiej obfituje w piękne widoki, które trudno pominąć. Za Rewą mijam Puck, a chwilę później towarzyszy mi już tafla Zatoki Puckiej. Niedługo potem docieram do Władysławowa – i właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda, bo wjeżdżam na Półwysep Helski. Czeka mnie teraz około 30 kilometrów jazdy na wprost, przez słynne miejscowości tego wąskiego skrawka lądu: Chałupy, Kuźnicę, z której wyruszał wspomniany wcześniej Marsz Śledzia, Jastarnię z jej niewielką, ale oficjalnie „zaliczaną” latarnią morską, a także Juratę. Na końcu oczywiście czeka Hel.

Jazda po Półwyspie latem bywa wymagająca – tłumy turystów, wyjazdy z kempingów i ośrodków mogą zaskoczyć, dlatego trzeba zachować czujność. Ścieżka rowerowa prowadzi raz po jednej, raz po drugiej stronie drogi, a dopiero bliżej Helu staje się bardziej komfortowa – oddzielona od pieszych tras i dająca poczucie bezpieczeństwa. W okolicach Kuźnicy czy Jastarni, przy odpowiedniej pogodzie, nietrudno dostrzec dziesiątki kolorowych latawców – to raj dla kajtserferów i miłośników sportów wodnych.

Marsz Śledzia
Mewia Rewa
Mewia Rewa

Końcówka Półwyspu, czyli sam Hel, jest zupełnie inna – szeroka, zalesiona i pełna pamiątek historii. W lasach ukryte są bunkry, wieże i inne militarne pozostałości, które najlepiej eksplorować pieszo. Na samym końcu półwyspu wita latarnia morska w Helu – zdecydowanie warto wejść na górę. Panorama z tarasu jest imponująca: widać stąd nie tylko linię Zatoki, ale przy dobrej pogodzie również Gdynię i Gdańsk.

Dla tych, którzy jadą szlakiem R-10 z zachodu i docierają na Hel, pojawia się mały dylemat: półwysep się kończy i trzeba wracać. Ale to nie problem – możliwości jest kilka. Można cofnąć się rowerem te 30 kilometrów, można w sezonie letnim skorzystać z promów kursujących z Helu do Gdyni czy Gdańska (co samo w sobie jest atrakcją), albo po prostu wsiąść w pociąg do Gdyni i kontynuować wyprawę dalej na wschód.


Ostatni odcinek - Mierzeja Wiślana

Wycieczkę zaczynam od świetnej atrakcji – przeprawy promem.
Prom pływa między brzegami Przekopu Wisły między Świbnem, które leży na Wyspie Sobieszewskiej, czyli jeszcze w Gdańsku, a Mikoszewem.

Postanowiłem rozpocząć wyprawę na Mierzeję Wiślaną, przeprawiając się na drugą stronę w Świbnie na Wyspie Sobieszewskiej.

Mierzeja Wiślana - Prom w Świbnie

Gdy na naszą stronę dopłynął prom, szybko załadował się ludźmi, rowerami i autami.

Ciekawostka:
Przekop Wisły wybudowany został w roku 1895, na skutek siejących spustoszenie powodzi, które nawiedzały Żuławy Wiślane.

Spokojna Wisła pięknie odbijała promienie słońca.

Mierzeja Wiślana - Prom w Świbnie

Niedługo po tym dopłynąłem do brzegu Wisły od strony Mikoszewa. Chwila na przygotowanie rowerów i założenie bagaży i jesteśmy gotowi na wycieczkę.

Rowerzysta ma teraz wybór. Jechać cały czas szosą, lub skierować się na Szlak R10.

Różowy Rower

Mierzeja Wiślana - Szlak R10

Szlak, którym podążamy został odnowiony i specjalnie przygotowany dla rowerzystów w wyniku połączenia siły tutejszych gmin, a sfinansowany został z funduszy Unii Europejskiej.

Robi się naprawdę upalnie, a takie mają być dwa dni. Właśnie sobie zdałem sprawę, że wypad w te strony, do chłodnych lasów blisko morza to najlepsza decyzja na taki gorąc.

Mierzeja Wiślana - Szlak R10

Jadąc, napawałem się pięknem natury. Proste, utwardzone leśne ścieżki dają możliwość bezpiecznej jazdy i rozglądania się we wszystkie strony.


Od czasu do czasu zatrzymywałem się na krótką przerwę. Na trasie utworzono sporo specjalnych miejsc na odpoczynek dla rowerowych turystów.

Mierzeja Wiślana - Szlak rowerowy R10
MOP na szlaku R10

Jantar

Dotarłem na plażę w Jantarze. To jedno z popularniejszych miast Mierzei Wiślanej.

Słynie z pięknej plaży, na której stoją wciągnięte kutry rybackie. Turyści bardzo upodobali sobie piękno tego miejsca, a w sezonie letnim jest ono przepełnione ludźmi. Nad plażą znajdują się sklepiki i budki z żywnością.

Mierzeja Wiślana - Plaża w Jantarze
Szlak R10