Niemiecki obóz koncentracyjny w Sztutowie

Wejscie do byłego obozu koncentracyjnego w Sztuwowie

Piękno tej małej nadmorskiej miejscowości, kontrastuje z jednym z najtragiczniejszych rozdziałów naszej historii – obozem koncentracyjnym Stutthof.

Gdy zatrzymałem rower przed bramą z napisem "Stutthof", poczułem dziwną mieszaninę emocji. Tu historia nie jest tylko zapisaną kartą w podręczniku. Tu historia oddycha, choć tak wielu straciło tu swoje ostatnie tchnienie. Pozostałości w obozie, które zwiedziłem przypominają o ludziach, którzy przeszli przez to piekło, często nie wiedząc, że droga powrotna do domu nigdy już nie nadejdzie.

Wejscie do byłego obozu koncentracyjnego w Sztuwowie

Stutthof przypomina o naszej ludzkiej kruchości. O tym, jak łatwo jest zapomnieć o empatii, współczuciu, o tym, co najważniejsze. A rower? Dla mnie, tego dnia, przestał być tylko narzędziem do podróżowania. Stał się środkiem, który przewiózł mnie przez lekcję, jakiej nigdy nie zapomnę.

piec
Szpital i komora gazowa

To muzeum nie jest typowym obiektem, gdzie eksponaty czekają na turystów. Tu każdy krok jest przypomnieniem o tym, co się wydarzyło. Budynki, które przetrwały – baraki, komory gazowe, krematorium – stoją w niemal nienaruszonym stanie, tak jakby czas nie mógł ich dotknąć.

Pomnik ofiar
Pomnik ofiar

Na terenie obozu znajduje się kilkanaście obiektów, które można zwiedzać. W barakach zgromadzono przedmioty codziennego użytku więźniów, ich ubrania, zdjęcia i listy. Czasami patrząc na te rzeczy, trudno sobie wyobrazić, że należały do ludzi, którzy jeszcze niedawno żyli normalnym życiem. W muzeum są też obszerne wystawy multimedialne, które pomagają zrozumieć kontekst historyczny, jednak mimo technologii, największe wrażenie robi sama przestrzeń. Obozowy plac, pusty i cichy, nadal emanuje niepokojem, mimo upływu dekad.

Szpital i komora gazowa

Ważnym elementem muzeum jest Pomnik Ofiar, którego monumentalność przypomina, że cierpienie tysięcy ludzi nie może zostać zepchnięte w zapomnienie. To miejsce, gdzie odbywają się oficjalne uroczystości upamiętniające, ale także miejsce, gdzie każdy może się zatrzymać i oddać cześć ofiarom w ciszy.


Przekop Mierzei Wiślanej

Ruszyłem dalej, wracając do lasu. Niedługo potem dojechałem do słynnego Przekopu Wisły, który jest za Kątami Rybackimi. Wyjeżdżając z lasu można zatrzymać się na punkcie widokowym i zobaczyć całą infrastrukturę tego miejsca z dobrej perspektywy. Projekt robi wrażenie.

Mierzeja Wiślana - Przekop Mierzei
Przekop Mierzei Wiślanej
Mierzeja Wiślana - Przekop Mierzei

Po krótkiej przerwie na punkcie widokowym przy Przekopie Mierzei ruszyłem dalej.

Mierzeja Wiślana - Szlak R10 przy samym morzu

Jadąc jakiś czas lasami, dojechałem do jednego z najpiękniejszych fragmentów szlaku rowerowego. Przed Krynicą Morską, tuż przy brzegu morza, na wysokości kilkunastu metrów wiedzie piękny odcinek trasy.

Mierzeja Wiślana - Szlak R10 przy samym morzu

Mierzeja Wiślana - Szlak R10 przy samym morzu

Widoki na morze z tej perspektywy są niepowtarzalne. Po prawej ciągle mamy lasy. Tutaj teren jest bardziej zmienny i jest więcej podjazdów.

Mierzeja Wiślana - Szlak R10 przy samym morzu
Szlak R10

To jest niesamowita część przejażdżki. Byłem bardzo podekscytowany pięknem tych stron.
W planach mamy zobaczyć Latarnię Morską w Krynicy Morskiej, do której właśnie co dojechłem odbijając z leśnej ścieżki do głównej ulicy miasta.


Krynica Morska

Mierzeja Wiślana - Latarnia Morska w Krynicy Morskiej

Pracując kiedyś w jednym z sanatoriów na Mierzej Wiślanej robiłem małe rowerowe wypady w te strony.
Latarnia, którą kiedyś zwiedziłem była zamknięta i właściwie, to myślałem, że jest wyłączona ze zwiedzania.
Gdy w końcu dojechałem na miejsce, okazało się, że można wejść na szczyt latarni i podziwiać okolicę!

Mierzeja Wiślana - Latarnia Morska w Krynicy Morskiej
Latarnia morska w Krynicy Morskiej

Po krótkim spacerze po schodach wszedłem na samą górze. Moim oczom ukazała się w oddali Wysoczyzna Elbląska. Bez trudu dało się dojrzeć Frombork i Tolkmicko.

Mierzeja Wiślana - Latarnia Morska w Krynicy Morskiej

Przede mną rozpościerał się widok na kolorowe zabudowania Krynicy Morskiej z tutejszym portem, a odwracając się wreszcie o 180 stopni nacieszyłem oczy Morzem Bałtyckim i widokiem na Mierzeję Wiślaną w całej okazałości, jak z lotu ptaka.


Z Krynicy Morskiej można popłynąć na drugą stronę Zalewu Wiślanego do Fromborka lub Tolkmicka.
Może to być świetne urozmaicenie wycieczki, bo po tamtej stronie jest przepięknie. Byłem tam kiedyś i opisałem moje wrażenia TUTAJ


Wielbłądzi Garb

Mierzeja Wiślana - Wielbłądzi Garb

To jedno z wielu miejsc na tej trasie, gdzie warto zejść z siodełka i podejść pieszo.

Wielbłądzi Garb to wydma i to nie byle jaka. Jest to najwyższy punkt Mierzei Wiślanej i najwyższa wydma w Europie.

To jedyne naturalne miejsce, z którego widać Morze Bałtyckie i Zalew Wiślany.

Mierzeja Wiślana - Wielbłądzi Garb

Mierzeja Wiślana - Wielbłądzi Garb

Podobnie jak z góry latarni morskiej i tutaj popatrzeć można na dwa zbiorniki wodne. Sceneria jest ograniczona koronami drzew, które zasłaniają część widoków. Jednak w niczym to nie przeszkadza.

Mierzeja Wiślana - Wielbłądzi Garb
Morze Bałtyckie

Zbliżyłem się do miejscowości, w której będę dziś nocować w namiocie. Ilość turystów na rowerach widocznie się zmniejszyła. Ścieżki odchodzące od R10 są już dzikie i bardzo piaszczyste. Do pokonania raczej tylko pieszo.


Piaski

W końcu dojechałem do najdalej wysuniętej miejscowości, którą są Piaski. W sezonie miejscowość jest licznie odwiedzana. To też nie jest jakaś zabita dechami dziura, tylko ładna mieścinka. Są tu sklepy, kemping. Byłem pozytywnie zaskoczony.

W planach tej wycieczki było nocowanie w tej miejscowości. Docelowy kemping znalazłem szybko, zjeżdżając z R10 do miasta.

Po jakimś czasie rozłożyłem namiot na miękkiej trawie.

Postanowiłem przejść się do samej granicy z Federacją Rosyjską. To 5 kilometrów spacerku, który przeszliśmy plażą. Nie brakowało tu turystów szukających bursztynu.

Mierzeja Wiślana - Plaża w Piaskach przy granicy Polski

Po sympatycznym spacerze, moczyłem się w morzu (do pasa, bo zimno). Doszedłem do granicy Unii Europejskiej.

Mierzeja Wiślana - Plaża w Piaskach przy granicy Polski
Plaża w Piaskach

Ten niesamowity i bogaty w atrakcje dzień zakończył się przępieknym, nie zmąconym przez chmury zachodem Słońca. Czy można chcieć czegoś więcej? Jestem szczęśliwy ;-)

Zachód Słońca
Zachód Słońca

Po uzupełnieniu prowiantu w okolicznym sklepie wróciłem do namiotu. To była spokojna noc. Nawet dziki, przed którymi ostrzegał mnie sam właściciel pola kempingowego (,,przychodzą, ale po jedzenie, nie po ludzi"), nie przyszły.

Następnego ranka ruszyłem z powrotem w kierunku do Mikoszewa, ponownie ciesząc się urokami Mierzei Wiślanej.

Tak zakończyła się rowerowa podróż szlakiem R-10.

Podsumowanie

Ta wyprawa była jedną z tych, które zostają w pamięci na długo. W ciągu kilku lat wsiadałem na rower i przejechałem cały polski odcinek szlaku R-10, od Świnoujścia aż po Mielno – łącznie 818 km, pełnych plaż, lasów, latarni morskich i nadmorskich miejscowości, które odwiedzałem zarówno po raz pierwszy, jak i te, do których wracałem sentymentalnie.

Trasa była różnorodna – od szerokich, nadmorskich ścieżek rowerowych, przez leśne odcinki i po mniej uczęszczane drogi. Podróż odbywała się etapami: odcinek z Gdańska na Hel pokonałem w 2020 roku, Mierzeję Wiślaną w 2023, a fragment od Świnoujścia do Władysławowa w 2025. Po drodze nocowałem w namiotach, pensjonatach. Korzystałem z promów lub pociągó. Zawsze tak, żeby podróż była maksymalnie komfortowa i dawała możliwość cieszenia się widokami.

Nie brakowało też chwil wyjątkowych i sentymentalnych. Niechorze przypomniało mi pierwsze zetknięcie z morzem i pierwszą latarnię, na którą wszedłem. W trakcie całej podróży mijane nadmorskie miejscowości miały swój charakter i zostawiały niezapomniane wrażenia.

Ta wyprawa pokazała mi, jak piękne i różnorodne jest polskie wybrzeże – od urokliwych, spokojnych wiosek po tętniące życiem kurorty. Każdy dzień, każdy kilometr miał w sobie coś wyjątkowego. Szlak R-10 to nie tylko rowerowa trasa – to podróż pełna wspomnień, krajobrazów i doświadczeń, które zostaną ze mną na długo.


Rowerowy Szlak R10


Niemiecki obóz koncentracyjny w Sztutowie

Wejscie do byłego obozu koncentracyjnego w Sztuwowie

Piękno tej małej nadmorskiej miejscowości, kontrastuje z jednym z najtragiczniejszych rozdziałów naszej historii – obozem koncentracyjnym Stutthof.

Gdy zatrzymałem rower przed bramą z napisem "Stutthof", poczułem dziwną mieszaninę emocji. Tu historia nie jest tylko zapisaną kartą w podręczniku. Tu historia oddycha, choć tak wielu straciło tu swoje ostatnie tchnienie. Pozostałości w obozie, które zwiedziłem przypominają o ludziach, którzy przeszli przez to piekło, często nie wiedząc, że droga powrotna do domu nigdy już nie nadejdzie.

Wejscie do byłego obozu koncentracyjnego w Sztuwowie

Stutthof przypomina o naszej ludzkiej kruchości. O tym, jak łatwo jest zapomnieć o empatii, współczuciu, o tym, co najważniejsze. A rower? Dla mnie, tego dnia, przestał być tylko narzędziem do podróżowania. Stał się środkiem, który przewiózł mnie przez lekcję, jakiej nigdy nie zapomnę.

piec
Szpital i komora gazowa

To muzeum nie jest typowym obiektem, gdzie eksponaty czekają na turystów. Tu każdy krok jest przypomnieniem o tym, co się wydarzyło. Budynki, które przetrwały – baraki, komory gazowe, krematorium – stoją w niemal nienaruszonym stanie, tak jakby czas nie mógł ich dotknąć.

Pomnik ofiar
Pomnik ofiar

Na terenie obozu znajduje się kilkanaście obiektów, które można zwiedzać. W barakach zgromadzono przedmioty codziennego użytku więźniów, ich ubrania, zdjęcia i listy. Czasami patrząc na te rzeczy, trudno sobie wyobrazić, że należały do ludzi, którzy jeszcze niedawno żyli normalnym życiem. W muzeum są też obszerne wystawy multimedialne, które pomagają zrozumieć kontekst historyczny, jednak mimo technologii, największe wrażenie robi sama przestrzeń. Obozowy plac, pusty i cichy, nadal emanuje niepokojem, mimo upływu dekad.

Szpital i komora gazowa

Ważnym elementem muzeum jest Pomnik Ofiar, którego monumentalność przypomina, że cierpienie tysięcy ludzi nie może zostać zepchnięte w zapomnienie. To miejsce, gdzie odbywają się oficjalne uroczystości upamiętniające, ale także miejsce, gdzie każdy może się zatrzymać i oddać cześć ofiarom w ciszy.


Przekop Mierzei Wiślanej

Ruszyłem dalej, wracając do lasu. Niedługo potem dojechałem do słynnego Przekopu Wisły, który jest za Kątami Rybackimi. Wyjeżdżając z lasu można zatrzymać się na punkcie widokowym i zobaczyć całą infrastrukturę tego miejsca z dobrej perspektywy. Projekt robi wrażenie.

Mierzeja Wiślana - Przekop Mierzei
Przekop Mierzei Wiślanej
Mierzeja Wiślana - Przekop Mierzei

Po krótkiej przerwie na punkcie widokowym przy Przekopie Mierzei ruszyłem dalej.

Mierzeja Wiślana - Szlak R10 przy samym morzu

Jadąc jakiś czas lasami, dojechałem do jednego z najpiękniejszych fragmentów szlaku rowerowego. Przed Krynicą Morską, tuż przy brzegu morza, na wysokości kilkunastu metrów wiedzie piękny odcinek trasy.

Mierzeja Wiślana - Szlak R10 przy samym morzu

Mierzeja Wiślana - Szlak R10 przy samym morzu

Widoki na morze z tej perspektywy są niepowtarzalne. Po prawej ciągle mamy lasy. Tutaj teren jest bardziej zmienny i jest więcej podjazdów.

Mierzeja Wiślana - Szlak R10 przy samym morzu
Szlak R10

To jest niesamowita część przejażdżki. Byłem bardzo podekscytowany pięknem tych stron.
W planach mamy zobaczyć Latarnię Morską w Krynicy Morskiej, do której właśnie co dojechłem odbijając z leśnej ścieżki do głównej ulicy miasta.


Krynica Morska

Mierzeja Wiślana - Latarnia Morska w Krynicy Morskiej

Pracując kiedyś w jednym z sanatoriów na Mierzej Wiślanej robiłem małe rowerowe wypady w te strony.
Latarnia, którą kiedyś zwiedziłem była zamknięta i właściwie, to myślałem, że jest wyłączona ze zwiedzania.
Gdy w końcu dojechałem na miejsce, okazało się, że można wejść na szczyt latarni i podziwiać okolicę!

Mierzeja Wiślana - Latarnia Morska w Krynicy Morskiej
Latarnia morska w Krynicy Morskiej

Po krótkim spacerze po schodach wszedłem na samą górze. Moim oczom ukazała się w oddali Wysoczyzna Elbląska. Bez trudu dało się dojrzeć Frombork i Tolkmicko.

Mierzeja Wiślana - Latarnia Morska w Krynicy Morskiej

Przede mną rozpościerał się widok na kolorowe zabudowania Krynicy Morskiej z tutejszym portem, a odwracając się wreszcie o 180 stopni nacieszyłem oczy Morzem Bałtyckim i widokiem na Mierzeję Wiślaną w całej okazałości, jak z lotu ptaka.


Z Krynicy Morskiej można popłynąć na drugą stronę Zalewu Wiślanego do Fromborka lub Tolkmicka.
Może to być świetne urozmaicenie wycieczki, bo po tamtej stronie jest przepięknie. Byłem tam kiedyś i opisałem moje wrażenia TUTAJ


Wielbłądzi Garb

Mierzeja Wiślana - Wielbłądzi Garb

To jedno z wielu miejsc na tej trasie, gdzie warto zejść z siodełka i podejść pieszo.

Wielbłądzi Garb to wydma i to nie byle jaka. Jest to najwyższy punkt Mierzei Wiślanej i najwyższa wydma w Europie.

To jedyne naturalne miejsce, z którego widać Morze Bałtyckie i Zalew Wiślany.

Mierzeja Wiślana - Wielbłądzi Garb

Mierzeja Wiślana - Wielbłądzi Garb

Podobnie jak z góry latarni morskiej i tutaj popatrzeć można na dwa zbiorniki wodne. Sceneria jest ograniczona koronami drzew, które zasłaniają część widoków. Jednak w niczym to nie przeszkadza.

Mierzeja Wiślana - Wielbłądzi Garb
Morze Bałtyckie

Zbliżyłem się do miejscowości, w której będę dziś nocować w namiocie. Ilość turystów na rowerach widocznie się zmniejszyła. Ścieżki odchodzące od R10 są już dzikie i bardzo piaszczyste. Do pokonania raczej tylko pieszo.


Piaski

W końcu dojechałem do najdalej wysuniętej miejscowości, którą są Piaski. W sezonie miejscowość jest licznie odwiedzana. To też nie jest jakaś zabita dechami dziura, tylko ładna mieścinka. Są tu sklepy, kemping. Byłem pozytywnie zaskoczony.

W planach tej wycieczki było nocowanie w tej miejscowości. Docelowy kemping znalazłem szybko, zjeżdżając z R10 do miasta.

Po jakimś czasie rozłożyłem namiot na miękkiej trawie.

Postanowiłem przejść się do samej granicy z Federacją Rosyjską. To 5 kilometrów spacerku, który przeszliśmy plażą. Nie brakowało tu turystów szukających bursztynu.

Mierzeja Wiślana - Plaża w Piaskach przy granicy Polski

Po sympatycznym spacerze, moczyłem się w morzu (do pasa, bo zimno). Doszedłem do granicy Unii Europejskiej.

Mierzeja Wiślana - Plaża w Piaskach przy granicy Polski
Plaża w Piaskach

Ten niesamowity i bogaty w atrakcje dzień zakończył się przępieknym, nie zmąconym przez chmury zachodem Słońca. Czy można chcieć czegoś więcej? Jestem szczęśliwy ;-)

Zachód Słońca
Zachód Słońca

Po uzupełnieniu prowiantu w okolicznym sklepie wróciłem do namiotu. To była spokojna noc. Nawet dziki, przed którymi ostrzegał mnie sam właściciel pola kempingowego (,,przychodzą, ale po jedzenie, nie po ludzi"), nie przyszły.

Następnego ranka ruszyłem z powrotem w kierunku do Mikoszewa, ponownie ciesząc się urokami Mierzei Wiślanej.

Tak zakończyła się rowerowa podróż szlakiem R-10.

Podsumowanie

Ta wyprawa była jedną z tych, które zostają w pamięci na długo. W ciągu kilku lat wsiadałem na rower i przejechałem cały polski odcinek szlaku R-10, od Świnoujścia aż po Mielno – łącznie 818 km, pełnych plaż, lasów, latarni morskich i nadmorskich miejscowości, które odwiedzałem zarówno po raz pierwszy, jak i te, do których wracałem sentymentalnie.

Trasa była różnorodna – od szerokich, nadmorskich ścieżek rowerowych, przez leśne odcinki i po mniej uczęszczane drogi. Podróż odbywała się etapami: odcinek z Gdańska na Hel pokonałem w 2020 roku, Mierzeję Wiślaną w 2023, a fragment od Świnoujścia do Władysławowa w 2025. Po drodze nocowałem w namiotach, pensjonatach. Korzystałem z promów lub pociągó. Zawsze tak, żeby podróż była maksymalnie komfortowa i dawała możliwość cieszenia się widokami.

Nie brakowało też chwil wyjątkowych i sentymentalnych. Niechorze przypomniało mi pierwsze zetknięcie z morzem i pierwszą latarnię, na którą wszedłem. W trakcie całej podróży mijane nadmorskie miejscowości miały swój charakter i zostawiały niezapomniane wrażenia.

Ta wyprawa pokazała mi, jak piękne i różnorodne jest polskie wybrzeże – od urokliwych, spokojnych wiosek po tętniące życiem kurorty. Każdy dzień, każdy kilometr miał w sobie coś wyjątkowego. Szlak R-10 to nie tylko rowerowa trasa – to podróż pełna wspomnień, krajobrazów i doświadczeń, które zostaną ze mną na długo.