Do ruin zamku Bąkowiec w Morsku jechało się ciężko. Droga wiodła najpierw przez piaszczystą drogę przy lesie, a później już w nim po jakiś kamienistych, dziurawych i grząskich ścieżkach. Oczywiście co chwilę jadąc pod górę. Do tego deszcz nieznośnie się nasilił. W tych miłych okolicznościach przyrody zbliżałem się do kolejnego zamku.
Zamek Bąkowiec w Morsku

Nie wiadomo kto i kiedy wzniósł zamek Bąkowiec. Przyjmuje się że powstał w XIV wieku, a za fundatorów można uznać króla Kazimierza Wielkiego, rycerzy Morskich herbu Topór lub księcia Władysława Opolczyka. Możliwe, że pierwotną strażnicę Kazimierza Wielkiego później rozbudowano. Pewne jest że Opolczyk dzierżył Morsko od roku 1370 do 1390, kiedy to przekazał go swojemu zaufanemu stronnikowi - rycerzowi ze Śląska Mikołajowi Strzale. Jest to pierwsza wzmianka o zamku w dokumentach.
Ostaniec - Okiennik Wielki

Ta ,,skałka" okazała się jednym z najfajniejszych punktów wycieczki! Ahoj spontaniczna przygodo! Już z daleka ostaniec robił wrażenie. Wysoka skała z dziurą na wylot, trochę kojarząca mi się z wieżą Saurona z Władcy Pierścieni. Im bliżej podjeżdżałem tym ciekawiej się zapowiadało.
Wdrapanie się na Okiennik Wielki dało mi naprawdę wielką satysfakcję. Było niebezpiecznie, bo było ślisko, ale udało się wdrapać na samą górę. W ogóle te skały porasta jakaś śmieszna roślinność. Tak, biolog ze mnie żaden, ale zrobiłem zdjęcie tych ,,kwiatków". Może ktoś z Was kojarzy? ;-)


W tej lokalizacji zaczynała się bardzo fajna ścieżka rowerowa. Oczywiście też były srogie podjazdy. Dla osób mniej wprawionych co raz przy drodze stały ławki.
Ścieżka wiedzie przez malownicze tereny. Nie śpieszę się, tylko rozglądam się z lewa na prawo. Jest naprawdę ładnie. Pogoda się poprawiła.
Od 1435 dobra z zamkiem Bąkowice przejął Krystyn z Koziegłów i jego potomkowie, a następnie Włodkowie, Zborowscy, Brzescy i Giebułtowscy. Nie są znane dzieje warowni pod panowaniem tych rodów. Wiadomo tylko, że na początku XVII wieku obiekt był w bardzo złym stanie i został opuszczony.
Po ,,zaliczeniu" zamku w Morsku kierowałem się do kolejnego, ale już wcześniejszego dnia moją uwagę przykuł jeden znacznik na mapie.
Ostaniec - Okiennik Wielki

Okiennik z oddali
Ta ,,skałka" okazała się jednym z najfajniejszych punktów wycieczki! Ahoj spontaniczna przygodo! Już z daleka ostaniec robił wrażenie. Wysoka skała z dziurą na wylot, trochę kojarząca mi się z wieżą Saurona z Władcy Pierścieni. Im bliżej podjeżdżałem tym ciekawiej się zapowiadało.
Wdrapanie się na Okiennik Wielki dało mi naprawdę wielką satysfakcję. Było niebezpiecznie, bo było ślisko, ale udało się wdrapać na samą górę. W ogóle te skały porasta jakaś śmieszna roślinność. Tak, biolog ze mnie żaden, ale zrobiłem zdjęcie tych ,,kwiatków". Może ktoś z Was kojarzy? ;-)
Na Okienniku Wielkim spędziłem dużo czasu. W końcu zszedłem na dół i ruszyłem na jeden z najpopularniejszych zamków w Polsce.
W tej lokalizacji zaczynała się bardzo fajna ścieżka rowerowa. Oczywiście też były srogie podjazdy. Dla osób mniej wprawionych co raz przy drodze stały ławki.
Ścieżka wiedzie przez malownicze tereny. Nie śpieszę się, tylko rozglądam się z lewa na prawo. Jest naprawdę ładnie. Pogoda się poprawiła.
Zamek Ogrodzieniec

Pierwsze mury obronne powstały w XIII wieku za czasów Bolesława Krzywoustego. W 1241 w wyniku najazdu tatarskiego zostały zniszczone. Po latach Kazimierz Wielki wybudował tu murowany zamek. W 1655 roku zamek został zajęty przez Szwedów. Został splądrowany i spalony.

W drugiej połowie XVII wieku zamek został udbudowany. Wzmocniono mury obronne, postawiono nowe stajnie. Niestety w 1702 roku wojska króla Karola XII ponownie zniszczyły zamek. Został doszczętnie zniszczony. Później ruiny zamku zostały wykorzystane jako budulec do budowy obiektów w pobliskich wsiach."

Poszedłem zwiedzać. Zamek, chociaż w ruinie to dostosowany do zwiedzania. W jego sąsiedztwie nie mogło zabraknąć oczywiście okazałych skał, które były ogromne i niedostępne. Po wejściu na dziedziniec możemy zjeść średniowieczny podpłomyk robiony na miejscu, czy też zakupić pamiątkową bitą monetę, którą jegomość na oczach wybija.
Zwiedzania jest dużo. Nie zabrakło też szafotu i dyb. Co raz spoglądam przez mury na piękną okolicę, którą widać w całej okazałości z tak wysoko położonego zamku. Bardzo mi się podoba.
Spędziłem tu kilkadziesiąt minut. Akurat gdy miałem ruszyć dalej pogoda się załamała. Zrobiło się bardzo zimno, wietrznie i na dodatek zaczął padać grad. Cóż, zacząłem mocniej kręcić i już po chwili było ciepło.

Zamek Pilcza

Zamek ponoć powstał już w XIII wieku. W wyniku pożaru zamek spłonął. W wieku XIV został ponownie odbudowany. Pełnił funkcję warowni.
W 1655 roku zamek został zniszczony przez Szwedów. Dodatkowo pod koniec XVIII wieku dodatkowo był zdewastowany przez Austriaków, a kamień budowli został użyty do budowy komory celnej w Smoleniu.
W latach 40. XIX wieku zamek został częściowo zrekonstrtuowany. W 2015 roku zamek został zabezpieczony i udostępniony zwiedzającym.
Wejście na teren po zakupie biletu. Warto, bo okolica zamku jest bardzo ładna. Mieszczą się tu tablice informacyjne.

W środku pomimo ruin gdzieniegdzie stoją armatki, no i oczywiście można wejść na wieżę. W mojej ocenie widoki z góry należą do jednych z najpiękniejszych w tym rejonie.
Jestem oczarowany okolicą. Udało mi się zrobić ładne zdjęcie sferyczne. Ale jak dobrze wiecie, żadne z dodanych tu zdjęć nie oddaje tego piękna, czy wielkości zamków, ostańców itp. Dopiero gdy sami tu się pojawicie, do czego po cichu Was zachęcam, odkryjecie piękno Szlaku Orlich Gniazd ;-)

Chociaż zostałbym tu jeszcze długo musiałem się zbierać. Do obejrzenia dzisiaj zostały jeszcze dwa miejsca.
Zamek w Bydlinie
Zamek powstał w XIV wieku. Początkowo pełnił on funkcję warowni z wieżą obronną. Zamek miał około dwudziestu właścicieli. Na początku XVI wieku został przebudowany na kościół.

W 1655 roku w czasie najazdu Szwedów został zniszczony, ale kilkadziesiąt lat później ponownie został odbudowany.
Z biegiem lat jednak podupadał powoli w ruinę.
Historia tego miejsca jest o wiele ciekawsza niż pozostałości. Ładna okolica, to fakt. Ruiny mieszczą się w takim małym lasku. Jest tu bardzo ładnie i zajechać było warto.
Pogoda jest bardzo ładna. Jadę przez piękne tereny leśne. Od dawna już słuchawki mam schowane w kieszeni, bo dźwięk lasu, w szczególności różnej maści ptactwa to miód na moje uszy.
Zamek Rabsztyn
Zamek rozbudowywany przez Kazimierza Wielkiego. Kiedyś do zamku prowadził most zwodzony, którego słady zostały do dziś. Również ten zamek został zniszczony po najeździe Szwedów w XVII wieku. Potem zamek został odbudowany.

Zamek jest bardzo ładny. Oczywiście czasy świetności ma za sobą, ale cieszy oko. Nie ma możliwości wejść do środka. Chwilę spaceruję po okolicy. Cisza spokój, grupki ludzi spacerujących w pobliżu. Robię kilka fotek i pora się zbierać.

Docelowo Zamek Tenczyn miałem chęć zwiedzić. Zakładałem, że może w czasie tej przygody jeszcze starczy mi czasu na to, by pojechać na ten oddalony o blisko 20 km na południe zamek. Niestety ten dzień był bardzo obfity w zwiedzanie i również pod kątem trudności jazdy. Było już po prostu za późno. Zostawiam sobie ten zamek na kiedyś, a Wam podsyłam informacje na jego temat. Wy czytajcie, a ja w tym czasie wracam do kolejnego miejsca na nocleg ;-)
Ten dzień był naprawdę intensywny. Ilość podjazdów zdecydowanie większa niż wcześniej. Czuję te wszystkie podjazdy i chodzenie po górkach. Ale jestem taki szczęśliwy. Wiem, że rano będę super wypoczęty.
Po takim aktywnym wypoczynku śpię jak zabity. Małe uzupełnienie zapasów na kolejny dzień na Orlenie (polubiłem ich burgery) i już jestem zameldowany w kolejnym przytulnym pensjonacie WiktorJan Agroturystyka we wsi Osiek. Jeszcze jakiś czas leżę i przypominam sobie atrakcje tego dnia i zasnąłem.