Velo Czorsztyn i Velo dunajec to dwa interesujące szlaki rowerowe, które spotykają się w jeziorze czorsztyńskim. Velo Czorsztyn po części wchodzi w skład trasy Velo Dunajec, który zaczyna się w Zakopanym i biegnie wzdłuż rzeki Dunajec. Ma ponad 200 kilometrów długości!


Jezioro Czorsztyńskie to prawdziwy skarb Małopolski, łączący w sobie dziedzictwo kulturowe, piękno przyrody i możliwości aktywnego wypoczynku. Jeśli jesteś pasjonatem historii i miłośnikiem rowerowych przygód, to to miejsce musi znaleźć się na Twojej liście podróży.
Nie trudno było znaleźć parking. Co drugie podwórko w miejscowości Dębno zapraszało za pomocą napisu na kartonie na parking w okolicach 10 zł/dzień. Szybkie przepakowanie i przygotowanie roweru i jestem gotów. Pogoda tego wrześniowego dnia była najlepsza. Ruszyłem w kierunku Zamku Dunajec, jadąc południową stroną Jeziora Czorsztyńskiego.
Analiza wycieczki
| Dystans | 45 km |
| Droga pod górę | 642 |
| Poziom trudności | średnia |
| Nawierzchnia | Śłcieżka rowerowa |
| Preferowany typ roweru | Każdy |
| Dystans | 45 km |
| Droga pod górę | 642 m |
| Poziom trudności | średnia |
| Nawierzchnia | Śłcieżka rowerowa |
| Preferowany typ roweru | Każdy |
Pierwszy rozruch
Wycieczkę rozpocząłem na parkingu, a już chwilę później znalazłem się na ścieżce, przejeżdżając mostem na rzece Łęg. Ruszyłem w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, a pierwszym charakterystycznym punktem, który miał pojawić się na trasie, był zamek w Niedzicy.
Początkowo nastawiałem się na spokojną, typowo turystyczną trasę — idealną dla rodzin z dziećmi. Szybko jednak przekonałem się, że nie jest aż tak łatwo. Już po kilku kilometrach pojawiły się liczne wzniesienia, długie podjazdy i dynamiczne zjazdy, które sprawiły, że jazda okazała się bardziej wymagająca, niż się spodziewałem.
Zwiedzanie zamku Dunajec


Po kilkunastu kilometrach jazdy, raz pod górę, raz w dół, dotarłem w końcu do zamku Dunajec. Rower zostawiłem w bezpiecznym miejscu, kupiłem bilet i zdecydowałem się na zwiedzanie z przewodnikiem. To była świetna decyzja — choć sam zamek nie należy do największych, opowieści przewodnika pełne były ciekawostek historycznych, które mogłyby umknąć podczas samodzielnego spaceru.
Kolejne sale kryły bogato zdobione meble i przedmioty z czasów średniowiecza, a zwieńczeniem wizyty był taras widokowy na samej górze. Stamtąd rozpościera się malownicza panorama Jeziora Czorsztyńskiego — widać zarówno zamek w Czorsztynie, jak i pobliską tamę.

Po spokojnym zwiedzaniu zamku, w ten piękny i słoneczny dzień, ruszyłem w dalszą drogę. Chciałem zobaczyć zamek z zupełnie innej perspektywy — i trudno o lepsze miejsce niż zapora wodna na Jeziorze Czorsztyńskim. To właśnie stąd roztacza się wyjątkowy widok na potężne mury zamku, otoczone taflą wody i górskimi krajobrazami.
Sama zapora to budowla imponujących rozmiarów — ma 56 metrów wysokości i 400 metrów długości. Została ukończona w 1997 roku i pełni kilka ważnych funkcji: chroni okolicę przed powodziami, produkuje energię elektryczną oraz tworzy malowniczy zbiornik, który dziś przyciąga turystów i miłośników sportów wodnych. Ciekawostką jest to, że na koronie zapory znajduje się deptak, z którego można podziwiać nie tylko zamek w Niedzicy, ale również panoramę Tatr przy dobrej pogodzie.
Zamek Czorsztyn – wymagający podjazd i niezwykłe widoki


Jak widać na zdjęciach, wokół Jeziora Czorsztyńskiego można uchwycić w jednym kadrze dwa zamki – Dunajec i Czorsztyn. To naprawdę wyjątkowy widok: bliżej dumnie prezentuje się Dunajec, a w tle majaczy Czorsztyn, do którego właśnie zmierzałem.
Sam odcinek pomiędzy tymi zamkami okazał się największym wyzwaniem całej trasy. Wcześniejsze podjazdy to była tylko rozgrzewka – tutaj czekała mnie stroma góra, na którą prowadziły kręte serpentyny. W pewnym momencie, chcąc skrócić sobie drogę, odbiłem z asfaltu. Niestety, zamiast ułatwienia trafiłem na kamienistą, praktycznie nieprzejezdną ścieżkę i skończyło się na prowadzeniu roweru. Szybka lekcja, którą zapamiętam na przyszłość.

Po powrocie na asfalt czekał mnie jeszcze solidny podjazd, ale tym razem już satysfakcjonujący. Chwilę później pojawiła się miejscowość Czorsztyn, a za nią – droga prowadząca wprost nad jezioro i ku zamkowi.
Zamek Czorsztyn różni się od Dunajca – nie jest w pełni zachowany, lecz urzeka jako malownicza ruina. Po zakupie biletu nie spotkamy tu przewodnika, choć obsługa poleca audioprzewodnik. Atrakcje są skromniejsze, ale to, co najważniejsze, kryje się w atmosferze miejsca i widokach. Spacerując po murach, można puścić wodze wyobraźni i odgadywać, gdzie dawniej znajdowały się poszczególne pomieszczenia, komnaty czy dziedziniec tętniący życiem. Największe wrażenie robi jednak najwyższy punkt zamku. To właśnie stamtąd rozpościera się panorama, która sprawia, że aż trudno oderwać wzrok – widać jezioro skrzące się w słońcu, po drugiej stronie majestatycznie stojący zamek Dunajec, a w tle łańcuch gór, nadający całej scenerii bajkowego charakteru. Widok ten sprawia, że łatwo zapomnieć o trudach podjazdu, a chwila spędzona na murach staje się jedną z tych, do których chce się wracać we wspomnieniach jeszcze długo po zakończeniu wycieczki.


Zamknięcie pętli i wrażenia z trasy
Po zwiedzeniu i krótkim odpoczynku na szczycie zamku Czorsztyn ruszyłem dalej, domykając powoli pętlę wokół jeziora. Od tego miejsca trasa prowadzi już szlakiem Velo Czorsztyn, który rozpoczyna się właśnie tutaj, a kończy – jadąc przeciwnie do ruchu wskazówek zegara – w Niedzicy. W tym miejscu ciekawie krzyżują się dwa popularne szlaki rowerowe: Velo Dunajec i Velo Czorsztyn.
Reszta drogi była już spokojniejsza – równy teren, doskonała nawierzchnia i świetne warunki do jazdy. Po drodze mijałem też punkty odpoczynku, gdzie można zatrzymać się pod wiatą, schować przed słońcem i nacieszyć oczy widokami.

Ten dzień uważam za wyjątkowo udany. Od dawna marzyłem o przejechaniu słynnej trasy wokół Jeziora Czorsztyńskiego i wreszcie udało mi się to zrealizować. Trasa zachwyca widokami, oferuje kilka ciekawych atrakcji do zwiedzania i nie brakuje na niej wymagających przewyższeń, które stanowią dodatkowe wyzwanie. To świetna propozycja na aktywnie spędzone kilka godzin, łączących przyrodę, historię i sportowy wysiłek. Serdecznie polecam każdemu, kto szuka niezapomnianej rowerowej przygody.

Podsumowanie mojej wyprawy w Tatry i wokół Jeziora Czorsztyńskiego
To były naprawdę dni pełne wrażeń, które ciężko ująć w kilku zdaniach. Każdy etap tej wyprawy miał swój unikalny klimat. W Tatrach czułem ciężar plecaka i zmęczenie nóg, ale jednocześnie ogrom satysfakcji, gdy zza zakrętu nagle otwierała się panorama, która odbierała mowę. Dolina Chochołowska była zupełnie inna — spokojniejsza, bardziej sielska, idealna na złapanie oddechu po wcześniejszych górskich wyzwaniach. A pętla wokół Jeziora Czorsztyńskiego to już kwintesencja rowerowej przygody: zakręty, serpentyny, dwa zamki w jednym kadrze i widoki, które jeszcze długo miałem przed oczami.
To wszystko sprawiło, że ta wyprawa stała się czymś więcej niż tylko kolejną trasą — była lekcją pokory wobec gór, przypomnieniem, że wysiłek potrafi dawać radość, i dowodem na to, że czas spędzony w naturze naprawdę zostaje w sercu na długo.