Zwiedzanie Pescosolido
Po wczorajszej trasie byłem zmęczony, więc kolejny dzień odpoczywałem. Poszliśmy z Kasią na farmę, gdzie wykonuje różne obowiązki w czasie dnia, by zapoznać mnie z właścicielem - Antonello.

Widok z okna
Idąc po pofałdowanym terenie byłem oczarowany. Po drodze nazrywaliśmy sobie fig oraz owoców granatu. To było dla mnie coś nowego, by takie owoce rosły sobie przy drodze ;-)



Kasia jest instruktorem Jogi. Prowadzi zajęcia dla
przyjeżdżających na farmę turystów. Jej nowopowstający
profil na instagramie możecie śledzić klikając
-->Tutaj<--

Joga - pozycja Marichyasana A
Po powrocie z farmy, na której zjedliśmy pyszny obiad udałem się na zwiedzanie okolicy.
Nieopodal, mieści się zabudowana część u podnóży gór, na szczycie której widać z daleka mały kościół. Ruszyłem tam, bo widoki pewnie są fantastyczne.
Już nieco dalej od miejsca, w którym mieszkam widok na ten obszar miejski wraz z górami w tle jest rewelacyjny. Uwielbiam takie przestrzenie, jeszcze tak urozmaicone. Jestem oczarowany.

Pescosolido na tle Apenin

Pescosolido na tle Apenin

Kościół Świętych Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty
W końcu doszedłem pod kościół i faktycznie widoki na okolicę z wysokości ponad 600 metrów n.p.m robią na mnie ogromne wrażenie. W oddali widać małą górkę obok większej. Ta mała górka, w rzeczywistości ma ponad 500 metrów wysokości i tam wszedłem w kolejnych dniach podczas wakacji w Pescosolido. Po co? Dowiecie się niebawem.

Widok na miejscowość Sora w dole
Porozglądajcie się na zdjęciu sferycznym umieszczonym poniżej.

Pescosolido i kościół pięknie prezentuje się na tle gór

Pescosolido i kościół pięknie prezentuje się na tle gór
Spacerując między wąskimi uliczkami Pescosolido zauważam mały, wyglądający na bardzo stary kościółek, z charakterystycznym krzyżem, którego lewe ramię jest ułamane. Zaglądam do środka.

Kościół świętego Rocha

Kościół świętego Rocha
Jest to kościół świętego Rocha. Jest patronem aptekarzy, lekarzy, ogrodników, rolników, szpitali, więźniów, chroniący od zarazy, opiekun zwierząt domowych.
Okazuje się, że kościół został wybudowany w 1710 roku. Niegdyś kult świętego Rocha szerzył się w całej Europie, a sam święty opiekował się zarażonymi w Rzymie i dokonywał wielu cudownych ozdrowień.

Wracam drogą położoną poniżej Pescosolido. Teren ten w większości pokryty jest drzewami oliwnymi. Znajdą się tu również winorośla, pomidory, fasola oraz drzewa owocowe.

Drzewa oliwne

Drzewa oliwne
Gdzie tylko spojrzeć można znaleźć piękne widoki, zieleń i ciszę. Odpoczywam, chłonąc całą energię tego miejsca. Jaki ładny domek! Może wyjdzie z tego ładne zdjęcie?

Dom przy winogronach

Dom przy winogronach
Jeszcze trochę gór! Gór nigdy za wiele! Tak rzadko mam okazję przy nich przebywać.


Pora wracać do domu i odpocząć. Jutro czeka mnie długa wycieczka po górach!
Wycieczka na zamek San Casto w mieście Sora

To miasto leżące u podnóża gór przejeżdżałem kilka razy podczas pobytu w tych stronach. Dzisiaj, udaliśmy się Kasią w to miejsce celem zwiedzenia obiektów mieszczących się na górze, którą to miasto otacza.
Na szczycie tejże góry, która sama leży obok dwa razy większej mieści się zabytkowy kościół oraz zamek!

Na długo przed przyjazdem, gdy planowałem podróż do Włoch marzyłem o tym by się tu dostać. Uwielbiam zamki. Uwielbiam ogromne przestrzenie. Tutaj mam dwa w jednym. Obłęd!

Oto góry, z którymi przyszło mi się zmierzyć
Wejście na górę zaczyna się kamiennymi schodami i czuć od razu, że wchodzimy pod górę, a nie tam jakieś podchody.
Już po chwili jestem wyżej niż budynki mieszkalne Sory. Po drodze mijam żelazne krzyże i kapliczkę.


W końcu natrafiam na Kościół Matki Bożej Łaskawej. Piękny, biały kościół dumnie skierowany w stronę Sory. Widać go naprawdę z daleka. Gdy zbliżałem się do Sory w dzień przyjazdu do Pescosolido od razu go zobaczyłem. Byłem podekscytowany. Teraz jestem jeszcze mocniej.


Pora ruszać dalej, bo dużo jeszcze do zobaczenia. Jestem już wyżej i kościół, który niedawno mijałem jest teraz małą białą perełką w dole. Czy widzicie go?

Porozglądajcie się po okolicy za pomocą zdjęcia sferycznego!
Teren zaczyna się robić znacznie trudniejszy. Kamienne schody skończyły się wraz z dojściem do kościoła. Teraz szlak o kolorze czerwonym wiedzie przez lub po głazach. Fajne urozmaicenie i inna praca mięśni. Czasem nawet się wspinam, by zrobić ciekawe zdjęcie.

Po dłuższym spacerze pod górę staję przed murami Zamku San Casto. Mury wydają się być bardzo grube. Szukam wejścia. Wchodzę do środka wchodząc po wcześniej wyłamanych kratach. Fajnie. Po chwili jestem na murach.


Ruiny prezentują się rewelacyjnie. Można pochodzić wewnątrz pomieszczeń i po różnych salach. Znalazłem nawet kącik, gdzie leżą przeróżne książki. Jest ławeczka i krzesła. Pożycz książkę, zostaw książkę.

Wracam z powrotem na mury. Widok proszę Państwa na całą okolicę jest druzgocący. Chodzę jak głupi z jednego rogu zamku na drugi podziwiając okolicę. Brak mi słów, by opisać te piękne widoki.

Jedną z najbardziej spektakularnych cech zamku San Casto jest fakt, że jego fundamenty oparte są na podziemnym labiryncie tuneli, które prowadzą w głąb ziemi na kilometry. Tunel ten był wykorzystywany w przeszłości jako system obronny oraz jako schronienie przed najazdami wroga. Podobno w tunelach tych ukrywały się różne skarby i artefakty, w tym również tajemnicza Menora, święty znicz z czasów biblijnych, który ma moc uzdrawiania.

Jednak najbardziej intrygującą tajemnicą zamku San Casto jest opowieść o jego uwięzionym duchu. Według lokalnych legend, w jednej z wież zamku miał zostać uwięziony duch zamordowanego rycerza, który nawiedzał ludzi i czynił zło. Mieszkańcy Sory wierzą, że duch ten wciąż krąży po zamku i przypomina o swoim nieszczęściu. Według wierzeń, duch można uwolnić tylko wtedy, gdy odnajdzie się i wydobyje z zamkowej piwnicy tajemniczą Menorę.

Siedzę na tych murach i rozmyślam o przeróżnych rzeczach. Większa góra, która stoi obok zaczyna mnie coraz mocniej interesować. Dostrzegłem na jej zboczach poprzecznie biegnący szlak, zmierzający ku górze...
